Poleca:

Aweo.pl - skuteczne pozycjonowanie.



Polecane Strony:

ntadwokaci.pl - rozwód Kraków
sangowski.pl - porady prawne poznań
maxim.gda.pl - rolety Gdańsk
elitebox.pl - usługi kurierskie
elektroklim.pl - klimatyzacja montaż kraków
Zapraszamy.
A A A

ANARCHISTA

 

 

 

Joseph Conrad



ANARCHISTA







W owym roku spędziłem dwa najlepsze miesiące kanikuły w jednej z posiadłości, a właściwie w głównej posiadłości hodowlanej, należącej do znanej spółki dla wyrobu ekstraktu mięsnego.

B. O. S. Bos. Znasz, czytelniku, te trzy magiczne litery na reklamowych stronicach wydawnictw ilustrowanych i gazet, w oknach kupców kolonialnych oraz na kalendarzach na rok następny, nadsyłanych ci zwykle pocztą w listopadzie. Spółka rozpowszechnia także broszurki pisane w kilku językach, niezdrowym stylem entuzjastycznym, gdzie podaje statystykę rzezi i opisy tak krwawe, że nawet Turka mogłyby przyprawić

o zemdlenie. „Sztuka' ilustrująca tę „literaturę' wyobraża w żywych, błyszczących kolorach ogromnego rozjuszonego byka, który tratuje żółtego węża, wijącego się po szmaragdowo-zielonej murawie, na tle kobaltowoszafirowego nieba. Jest to okropne i jest to alegoria. Wąż to symbol niedomagania, słabości, może jedynie głodu, który w tych czasach stał się chronicznym niedomaganiem przeważanej części rodu ludzkiego. Każdy, oczywiście, zna B. O. S. Sp. Akc. i jej wyroby bez konkurencji: Vinobos, Jellybos i ostatni, niezrównany w doskonałości, Tribos, który podają wam nie tylko w stanie wysokiego zgęszczenia, lecz nawet już półprzetrawiony. Znaczy to, że tak wielka jest miłość Spółki Akcyjnej względem bliźnich, jak właśnie miłość matki

i ojca pingwina do ich głodnego drobiazgu.

Rzecz zrozumiała, że kapitał kraju powinien być używany produkcyjnie. Nie mam też nic przeciwko spółce. Lecz będąc również ożywiony uczuciami sympatii dla bliźnich ubolewam nad nowoczesnym systemem reklamy. Bo jeśli nawet system ten świadczy

o przedsiębiorczości, pomysłowości, bezczelności i niewybredności w środkach u pewnych indywiduów, dowodzi on, podług mnie, wielkiej potęgi tej formy zwyrodnienia umysłów, którą nazywamy łatwowiernością.

W różnych krajach cywilizowanego i niecywilizowanego świata miałem sposobność przełykać B. O. S. z mniejszym lub większym pożytkiem dla siebie, choć bez wielkiej przyjemności. Zaprawiony gorącą wodą

i obficie popieprzony aż do utraty smaku ekstrakt ten istotnie nie jest przykry dla podniebienia. Lecz nigdy nie mogłem przełknąć jego reklamy. Może dlatego, że reklama ta nie posuwała się nigdy dość daleko. Nie przypominam sobie, aby Spółka przyrzekła kiedy spożywcom B. O. S. wieczną młodość albo żeby rościła pretensje do tego, by posiadać moc wskrzeszania zmarłych za pomocą swych cennych produktów. Nie wiem, skąd ta surowa powściągliwość! Choć nie sądzę też, by zdołano mnie przekonać w podobny sposób. Jeśli nawet cierpię (będąc przecie człowiekiem) na zwyrodnienie umysłowe w jakiejkolwiek formie, to forma ta nie jest pospolita. Nie jestem łatwowierny.

Wyraźne

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 18 Następna »